Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2018

Food Recycling.

Dobra, na razie trochę się znudziłem (i Wy pewnie też) tematami ciążowo-porodowymi, więc dzisiaj coś z zupełnie innej beczki. Segregujecie śmieci? No mam nadzieję... Bo ja tak i uważam to za obywatelski obowiązek każdego człowieka, który pod kopułą ma nieco więcej niż śmietnik właśnie. Oczywiście za małolata jakoś się tym mocno nie przejmowałem, ale człowiek dojrzewa i z wiekiem zaczyna dostrzegać różne rzeczy, jak chociażby przykryte symboliczną warstwą ziemi "górki" na warszawskich Bielanach, w Parku Szczęśliwickim (tak, tak - ten super fajny stok jeszcze kilkadziesiąt lat temu był stertą odpadków!) i w wielu innych miejscach, które widziałem, ale dokładnej lokalizacji w tym momencie nie pamiętam. Te wszystkie śmieci rozkładają się przez gazyliony lat, a w międzyczasie przedostają się do gleby, stamtąd do wód gruntowych, a z nich już krótka droga do naszych żołądków (w sumie potem je przetrawiamy i wydalamy, ale za taki recycling to ja osobiście podziękuję). Dlatego odpady…

9 months to Big Bang, part 2.

O czym to ja miałem? Ach tak, ciąża. Czas przygotowań. Dużo niewiadomych. I to nie tylko z cyklu  tych filozoficznych: Jak to będzie? Jak my sobie poradzimy? Jak zmieni się nasze życie? I czy sen faktycznie może być przereklamowany? Pojawiają się też bardziej przyziemne zapytania typu: A jaki szpital wybrać? Czy płacić haracz położnej? A może wynająć pokój dla świeżo upieczonego tatusia, bo taka opcja, jak się okazało, w niektórych szpitalach też jest?
Jak to w życiu, odpowiedzi na nurtujące nas pytania szukamy w przeróżnych miejscach – jako finansista rzekłbym dywersyfikacja ryzyka. No ale że w poszukiwaniu tychże miejsc często trafiamy jak kulą w płot, nieco zmienia postać rzeczy. Bo np. takie Internety – kopalnia wiedzy, mogłoby się wydawać. Może i tak, ale tam sytuacja wygląda trochę jak z tym słynnym gazem łupkowym, skoro już o kopalniach mowa. Pewnie i te odpowiedzi gdzieś tam są, ale żeby je znaleźć trzeba przekopać się przez naprawdę grubą warstwę mułu. I niestety, w przeciw…

9 months to Big Bang, part 1.

Czy ktoś coś wspominał odnośnie anglojęzycznych wstawek? Że słabe? Że niby ja? No cóż, obiecuję, że następnym razem tytuł Posta będzie w naszym rodzimym, jedynym słusznym języku (no, przynajmniej się postaram...). I w ogóle, że to już nie będzie Post, tylko Wpis, choć Blogger uparcie podpowiada mi coś innego - pieprzony, zachodni malwersant. Ku chwale Ojczyzny!
No ale nie o narodowościowych klimatach, które radośnie zalewają nasz Kraj nad Wisłą, chciałem dzisiaj napisać, także do brzegu. Dziś trochę na temat, jak to się mówi w moim korpo, technikaliów. Innymi słowy bardziej pragmatyczne, mniej emocjonalne spojrzenie na okres burz i naporów w życiu każdego przyszłego taty, który prozaicznie nazywany jest ciążą. 
Jak pisałem ostatnio, odliczanie zaczęło się w momencie potwierdzenia przez Lekarza Ginekologa, że te testy ciążowe to nie ściema i że w brzuchu przyszłej Matki faktycznie kształtuje się nowe życie. Standard. Ale co było przedtem? Co nas właściwie skusiło, żeby poświęcić wygodnic…

When it all began...

Też nie lubicie angielskich wstawek, tak popularnych w dzisiejszym korpo-światku? Me too, ale fu** it - ten angielski tytuł Posta (Wpisu?) brzmi o niebo lepiej niż "Kiedy to wszystko się zaczęło". Za długie, za mało "fajne" i jeszcze kojarzy się z wstępem do bajek typu "Za górami, za lasami...".
A z bajką ta historia ma raczej niewiele wspólnego, bo to czysta, nieraz brudna rzeczywistość, choć może faktycznie z trochę bajkowym happy endem. Ale first things first.
Postanowiłem naturalną koleją rzeczy, w pierwszej kolejności opisać wydarzenie, które zmieniło mój światopogląd i generalnie podejście do życia w bardzo wielu jego aspektach, a przy okazji pośrednio skłoniło mnie do stworzenia tego oto bloga. Znacie to dziwne uczucie, kiedy w pewnym wieku uświadamiacie sobie, że już chyba nic nie może Was zaskoczyć, a Wasze życie jest na tyle ułożone i uporządkowane, że już raczej nie ma prawa się zmienić? No właśnie, ja też tak miałem. Wymarzona kobieta u boku, do…